
Miles Kane rozpoczynał karierę w zespołach The Little Flames i The Rascals, by po sukcesie projektu The Last Shadow Puppets z Alexem Turnerem skupić się od 2009 roku na działalności solowej. Uznawany za jedną z kluczowych postaci brytyjskiego rocka, artysta słynie z niezwykle przebojowych, gitarowych kompozycji idealnych do wspólnego śpiewania. Jego najnowszy album, „Sunlight In The Shadows”, powstał we współpracy z Danem Auerbachem i łączy klasycznego rock’n’rolla z brzmieniami psychodelicznymi. Z okazji przyjazdu do Polski na początku marca, porozmawialiśmy z nim po wrocławskim koncercie o wrażeniach z pobytu w Polsce.
Wiktor Fejkiel, Winiary Bookings: Jak wspominasz swoje ostatnie koncerty w Polsce?
Miles Kane:- Przyjechałem do Polski po raz pierwszy dopiero rok temu, więc dla mnie odwiedzanie tego kraju zawsze jest ciekawym doświadczeniem. Ale jak na razie jest niezmiennie dobrze - bardzo byłem podekscytowany graniem w Polsce i cieszę się, że mieliśmy okazję zagrać przed tak wspaniałą publicznością.
Jest coś na co szczególnie nie mogłeś się doczekać przed przyjazdem?
- Właśnie na tą publiczność. Wspominam ją jako bardzo głośną i naelektryzowaną, więc cieszę się, że udało się to powtórzyć. Wszyscy krzyczeli i śpiewali ze mną moje numery, więc nie mogłem sobie wymarzyć lepszego koncertu.
Widzisz sporo różnic między obecną trasą, a poprzednią?
- Pomijając włączenie do setlisty nowych numerów, wydaje mi się, że obecny zestaw piosenek jest znacznie bardziej podróżą. Zaczynam bardzo mocno, rockowo, później przechodzę w psychodeliczny fragment, by na końcu znowu postawić na mocne uderzenie. Robi się taka energia, której nie trzeba sztucznie wymuszać.
Masz swój ulubiony numer do grania na żywo?
- “Walk on the Ocean” z nowego albumu, zdecydowanie.
Jakie masz plany po zakończeniu trasy? Powrót do studia czy chwila odpoczynku dla siebie?
- Nie, odpoczynek raczej odpada. Bardzo bym chciał znowu móc popracować nad nowymi piosenkami. Wiesz, ja po prostu jestem stworzony do pisania piosenek.
Tak jak się spotykamy, czyli w dniu wrocławskiego koncertu, za 9 dni świętować będziesz 40. urodziny. Czego byś sobie życzył z tej okazji?
- Mieć same dzikie i świetne koncerty - tak jak te w Polsce!


