Największa objazdowa folk-metalowa impreza powraca! Heidenfest, którego skład tworzyć będą Korpiklaani, Finntroll, Heidenvolk, Trollfest oraz The Dread Crew of Oddwood, zatrzyma się w połowie stycznia aż na 4 przystankach w Polsce: 13.01. w Gdańsku, 14.01. w Warszawie, 15.01. w Krakowie i 16.01. we Wrocławiu! Z tej okazji porozmawialiśmy z Korpiklaani, którzy opowiedzieli nam o swoich inspiracjach i najlepszym w życiu koncercie.
Artur Kondas, Brudne Brzmienie: Czy wy, jako zespół folk-metalowy (biorąc pod uwagę, że Skandynawia kojarzy się z klimatami bardziej black metalowymi), staracie się bawić tymi gatunkami i sprawdzać, co się lepiej przyjmie?
Korpiklaani: - Tak, to była dla nas naturalna droga. Ale na początku skupialiśmy się tylko na folku. Potem pojawił się ktoś, kto był trochę “cięższy” w swoim graniu, doszły gitary elektryczne i bardziej hardrockowy styl. I z tego punktu był to naturalny kolejny krok: folk metal. To taka naturalna ewolucja. Myślimy, że w naszej muzyce folk jest wciąż tym największym składnikiem. Ale skoro ludzie tak naprawdę wolą wszystko "szybciej", to powoli nabrało to kształtu, jakim jesteśmy teraz.
Mimo wszystko postanowiliście iść w bardzo nietradycyjną stronę jak na zespoły folkowe. Rozmawiałem ostatnio z zespołem Faun ,oni poszli w bardziej elektroniczne klimaty, ale to wciąż jest ekstremalnie folkowe. Natomiast w waszym przypadku macie folkowe korzenie, ale brzmi to bardziej jak Motörhead.
- To jest to - my mamy ten rock and roll! (śmiech). To wciąż brzmi jak Korpiklaani, jedynymi ograniczeniami jest to, że robimy to, co lubimy. Na przykład mamy pewne małe zasady: nie robimy solówek gitarowych, bo jest mnóstwo zespołów, które to robią. Naszymi instrumentami solowymi są instrumenty ludowe i to one grają te solówki i główne motywy. Ale myślimy, że robimy wszystko, co brzmi dobrze i co dobrze "czujemy". Jakąkolwiek piosenkę stworzymy, zawsze składa się ona w całość. To zabawne, bo i tak bawimy się stylami i moglibyśmy zrobić np. piosenkę reggae. Wyszło z tego “Leväluhta”, co jest typową piosenką Korpiklaani!
To naprawdę ważne, że macie ten luz i nie nakładacie sami na siebie żadnych ograniczeń.
- Tak, nie mamy żadnych limitów i to jest tożsamość naszego zespołu. A także każdy może, na przykład na scenie, robić co tylko chce. Nasz skrzypek - Olli - jest dość dziki na scenie, więc pozwalamy mu być sobą, bo to zabawne dla wszystkich. (śmiech)
Mieliście sytuację, że poszliście za daleko z gatunkami i musieliście zrobić krok w tył?
- Właściwie nie. Możemy wejść w to naprawdę, naprawdę głęboko, a i tak wyjdziemy z tego jako Korpiklaani. To jest zabawne, że wciąż to jesteśmy my. Nie znaleźliśmy jeszcze granicy. (śmiech)
Mam nadzieję, że nigdy nie znajdziecie! W 100% mam nadzieję, że nigdy…
- Jest fajnie tak, jak jest - serio.
Zawsze fajnie jest eksplorować i pchnąć to nieco dalej. A skoro o tym mowa - macie piosenki po fińsku i po angielsku. Nie chcę pytać "dlaczego", bo to głupie pytanie, ale - z punktu widzenia wykonania - istnieje teoria, że kiedy mówisz w innym języku niż twój ojczysty, masz w sobie "drugą duszę". Czujecie się inaczej, śpiewając tę samą piosenkę po fińsku i po angielsku?
- Tak - mogę być bardziej emocjonalny i okazywać więcej uczuć po fińsku – w moim ojczystym języku. Ponieważ fiński jest w pewnym sensie “językiem duszy”. Każdy ma swoje własne języki. To dzięki niemu możesz, wiesz, pokazać uczucia.
Przełączając się między językami, robicie tłumaczenie, żeby zachować ogólny sens piosenki po obu stronach, czy to są dwa zupełnie różne byty?
- To zależy… Album “Manala”, który zrobiliśmy po angielsku, to tłumaczenie oryginalnych fińskich tekstów. Ale z drugiej strony, na przykład w piosence Got The Time i Ennen to zupełnie inna historia i nie ma tam nic z oryginału, więc to zależy od piosenki.
Spodziewaliście się kiedykolwiek, że Korpiklaani będzie tak dużym zespołem, jak jest teraz?
- Nie do końca, ale jakaś nadzieja od zawsze w nas była... Kiedy byłem małym chłopcem, widziałem siebie na wielkim stadionie W moich dziecięcych snach to nie był zespół folk metalowy, i oto jesteśmy. Wiesz, zawsze możesz wybrać, co będziesz robić.
Natomiast warto pamiętać, że kiedy sięgasz gwiazd, możesz wylądować gwałtownie.
- Ale zawsze powinieneś mieć takie marzenia. Ty, jako młody chłopak, miałeś dużo ambicji odnośnie muzyki i swojego zespołu, więc kiedy wierzysz w siebie i w to, co robisz, to trwa tyle, jak długo będziesz w stanie to ciągnąć
Na sam koniec nie może zabraknąć pytania, jaki jest najlepszy kraj, w którym kiedykolwiek graliście?
- Polska! Bez dwóch zdań!
Jaki jest w takim razie najlepszy koncert, jaki kiedykolwiek zagraliście? Gdybyście musieli wybrać jeden konkretny koncert z całej kariery - który był najlepszy?
- Mieliśmy cholernie dobry koncert w Polsce, kiedy wspieraliśmy Ukrainę. To było dobre. Jest ich tak wiele, wiesz, ale ten był jednym z najważniejszych momentów!
