
Postpunkowcy z French Police 26 marca wystąpili w poznańskim klubie Pod Minogą. W skład założonego w Chicago French Police wchodzą wokalista i gitarzysta Brian Flores, gitarzysta Manny Herrera oraz basista Juan Carlos Farias Jr. W swojej twórczości trio zagłębia się w klimatach post-punk/new-wave, dorzucając do tego wpływy indie rocka. Z okazji ich koncertu w Polsce spotkaliśmy się z nimi, by opowiedzieli nam o trasie marzeń, renesansie sceny darkwave oraz koncertowaniu po Stanach Zjednoczonych.
Stanisław Łakomy, Winiary Bookings: Sceny darkwave i post-punk przeżywają ostatnio renesans. Jak je dziś postrzegacie, szczególnie z perspektywy Chicago lub z całych Stanów Zjednoczonych? Kogo warto mieć na radarze?
French Police: Scena faktycznie od kilku lat wyraźnie się odradza, ale szczerze mówiąc nie jest to coś, co szczególnie śledzimy na bieżąco. Darkwave bardzo nam się podoba, jednak traktujemy go raczej jako jedną z inspiracji i kierunków brzmieniowych, które chcemy eksplorować, niż coś, z czym jesteśmy na stałe związani.
Trasy koncertowe po obu stronach Atlantyku to zupełnie inne doświadczenia. Co najbardziej odczuwacie, grając w Europie w porównaniu do Stanów?
Najbardziej odczuwalną różnicą są bariery językowe. Czasami potrafi to być trochę “alienujące”, kiedy nie możemy komunikować się tak swobodnie, jak byśmy chcieli. Z drugiej strony jedzenie na europejskich stacjach benzynowych jest o wiele zdrowsze niż w USA, więc to zdecydowany plus.
Publiczność często przypisuje wam łatki post-punku, darkwave’u czy goth, często pojawia się też wskazanie na indie rocka. Gdzie naprawdę czujecie się najbardziej u siebie?
Najbliżej nam zdecydowanie do indie rocka. Nie zaczynaliśmy z myślą o byciu zespołem goth czy darkwave - to raczej kierunek, w który naturalnie weszliśmy. Z czasem planujemy jednak rozwijać się szerzej i eksplorować także inne muzyczne ścieżki.
Gdybyście mogli wskoczyć na trasę marzeń, to kto znalazłby się w line-upie? Jeden klasyk i jeden współczesny wybór.
Wśród nas wszystkich jest spora sympatia do takich zespołów jak Interpol czy Two Door Cinema Club, więc to one naturalnie trafiają na szczyt listy. Tuż za nimi pojawia się Franz Ferdinand jako bardzo mocny kolejny wybór.
Poza muzyką – co was inspiruje? Kino, literatura, kultura? Jakie nazwiska albo dzieła zostawiły u was największy ślad?
Mamy sporo filmowych inspiracji i ulubionych aktorów - szczególnie cenimy wczesne role Joe Pesci, a także Jake Gyllenhaal i Edward Norton. Bliskie jest nam również kino Martina Scorsese oraz Quentina Tarantino. To wszystko stanowi ważny punkt odniesienia, choć niekoniecznie przekłada się bezpośrednio na nasze brzmienie.


