
Clayknot, autorka jednej z najciekawszych debiutanckich EP-ek tego roku, podsumowuje swój udany występ na tegorocznym OFF Festivalu. Solowy projekt Pauli Duduś, łączący dotychczas shoegaze z bedroom popem, wkracza w nowy etapy twórczy. A już 15 września Clayknot wystąpi w Warszawie w roli supportu przed amerykańską grupą Clarion - z tej okazji zadaliśmy jej kilka pytań!
Wiktor Fejkiel, Winiary Bookings: Już 15 września będziesz grać support przed Clarion, którzy przyjeżdżają do Warszawy. Jakie emocje towarzyszą ci na myśl o tym występie?
Clayknot: Przede wszystkim ogromnie się cieszę, że zaczynam grać przed zagranicznymi projektami - od dawna o tym marzyłam i konsekwentnie do tego dążyłam. Koncerty tego typu przyciągają szerszą publiczność, a ja bardzo lubię podpatrywać perspektywę i sposób działania większych formacji. Z drugiej strony pojawia się pewien stres. Kiedy ludzie przychodzą intencjonalnie na mój własny koncert, o wiele łatwiej jest przykuć ich uwagę. W roli supportu muszę o tę uwagę zawalczyć, a jednocześnie dopasować się do klimatu wieczoru, by nie zaprezentować czegoś zupełnie z innej parafii. Na takich występach zawsze staram się zachować pokorę - nie zgrywać głównej gwiazdy i pamiętać, kto tego dnia jest bohaterem wieczoru.
Zespół Clarion znajduje się w gronie twoich bezpośrednich inspiracji, czy to raczej czysty przypadek, że zagracie razem?
- Może nie wymieniłabym ich w ścisłej czołówce moich głównych inspiracji, ale świetnie znam ten projekt, lubię ich i chętnie słucham. Mają w sobie super energię oraz chwytliwe, wręcz okołopopowe melodie, które bardzo do mnie przemawiają. Zdecydowanie nie jest to więc dla mnie sytuacja, w której grałabym przed kimś zupełnie mi obcym.
W swoim secie przygotowanym na ten występ postawisz na utwory ze “Spaceru”, czy zamierzasz zaprezentować raczej premierowe, jeszcze niewydane numery?
- Nie mam jeszcze co prawda ułożonej ostatecznej setlisty, ale grając przed nową publicznością - a nie wyłącznie dla moich stałych słuchaczy - zdecydowanie wolę stawiać na nowy materiał. To są rzeczy, z którymi obecnie utożsamiam się najmocniej. Chcę sprawdzić, jak te kompozycje działają na żywo i powoli przeciągać ludzi w stronę mojego nowego brzmienia - większość setu będą więc pewnie stanowić premiery.
Jakimi słowami opisałabyś swój koncert, by zachęcić niezdecydowanych? Na zbudowaniu jakiego klimatu i jakiej energii najbardziej Ci zależy podczas grania?
- Mam wręcz obsesję na punkcie budowania poczucia tu i teraz - takiego głębokiego mindfulnessu. Zawsze mam nadzieję, że uda mi się wprowadzić widownię w ten stan świadomej obecności. Przeżywanie sztuki i koncertów na żywo to coś, w czym warto zatopić się bez reszty. Marzy mi się, aby dany występ pozwalał ludziom choć na chwilę uciec od codzienności i po prostu poczuć, że żyją.
Za sobą masz występy na całkiem sporych festiwalach, takich jak Great September, Next Fest czy OFF Festival. Co dla siebie wyniosłaś po graniu na tak dużych imprezach?
- Przede wszystkim poczucie, że naprawdę mogę wszystko. Zanim jeszcze cokolwiek oficjalnie wydałam, w ramach projektu na studia marketingowe stworzyłam całą strategię i wizję dla mojego zespołu. Grając teraz na tych największych scenach, widzę, że te plany i marzenia po prostu materializują się na moich oczach. To daje niesamowitą pewność siebie i dowód na to, że warto ufać własnej wizji.
Jak w kilku słowach zachęciłabyś wszystkich słuchaczy Clarion, by wpadli wcześniej na twój występ?
- Ze swojej strony zapewniam naprawdę sporo szczerej energii oraz mnóstwo nieoczywistych brzmień z pogranicza elektroniki i alternatywnego popu. No i najważniejsze - będę fajnie tańczyć! Bardzo lubię ruszać się na scenie, chociaż czasem bywa śmiesznie. Kiedyś na koncercie rzuciłam do publiki: “Macie nogi, możecie skakać!” i dziewczyna w pierwszym rzędzie tak na mnie spojrzała, że sama poczułam lekki cringe (śmiech). Ale nie zrażam się - obiecuję, że taniec będzie na poziomie!


